Kategorie: ObrazyAktualności

Poza dronami i sztuczną inteligencją: przemyślenie przyszłości humanitarnego rozminowywania

Jeszcze w 2014 roku drony były dla mnie przede wszystkim ciekawostką – zaawansowanymi technologicznie gadżetami, które brzęczały nad głową i robiły zdjęcia z kątów, o których wcześniej tylko marzyliśmy. Nie postrzegałem ich jako narzędzi, które pewnego dnia – dosłownie – pomogą ratować życie. A potem nadszedł rok 2022. Nagle stałem się świadkiem wykorzystania technologii dronów nad ukraińskimi polami minowymi i zdałem sobie sprawę, jak bardzo zmienia się ten krajobraz. Przez ostatnie kilka lat zagłębiałem się w świat humanitarnego rozminowywania: jak zapewnić pracownikom większe bezpieczeństwo, jak przyspieszyć ten proces i jak w końcu możemy poczynić postępy w rozwiązaniu problemu, który wciąż pozostawia blizny na całym świecie. Jedna rzecz stała się jasna: choć sztuczna inteligencja i drony w niezwykły sposób zmieniają zasady gry, przed nami wciąż długa droga.

Gdybyś obserwował drona w akcji nad terenem, na którym podejrzewa się obecność pola minowego, mógłbyś pomyśleć, że rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki. Zwłaszcza na wczesnych etapach rozminowywania – kiedy zespoły dopiero próbują zorientować się w terenie – drony wyposażone w zaawansowane kamery i narzędzia do mapowania oparte na sztucznej inteligencji dowiodły swojej przydatności. Te latające zwiadowcy szybko pokonują rozległe obszary, gromadząc bardzo precyzyjne dane, które pomagają wskazać miejsca wymagające dokładniejszej analizy. Jednak dron po prostu nie jest w stanie wykryć każdego ukrytego zagrożenia. Jeśli chodzi o żmudną i powolną pracę związaną z technicznym rozpoznaniem – czyli wykrywaniem i mapowaniem każdej pojedynczej miny – nadal polegamy na tym, na czym polegały poprzednie pokolenia: na ludziach, psach, specjalistycznym sprzęcie i stalowych nerwach.

Skala tego wyzwania jest oszałamiająca. W ciągu zaledwie jednego roku odnotowano co najmniej 15 ofiar śmiertelnych wśród osób zajmujących się rozminowywaniem w trzech krajach. Usunięcie wszystkich pozostałych na świecie min i niewybuchów przy obecnym tempie prac mogłoby zająć ponad sto lat. Koszty są również ogromne. Wykopanie jednej miny często kosztuje sto razy więcej niż jej wyprodukowanie. Do tego dochodzi bolesny bilans ofiar: tylko w ciągu ostatniego roku ponad 5 700 osób zginęło lub zostało rannych w wyniku wybuchu min, z czego przeważająca większość to cywile.

Jest jeszcze jedna nieprzyjemna prawda: dzisiejsza technologia dronów ma poważne ograniczenia. Większość dronów jest wyposażona w zwykłe lub termowizyjne kamery skierowane prosto w dół, co nie pozwala na wykrycie obiektów ukrytych pod gęstym zaroślami lub warstwami ziemi. Na obszarach o bujnej roślinności skuteczność wykrywania może spaść do alarmująco niskiego poziomu – czasami zaledwie 5%. Jeszcze większym wyzwaniem są miny niemetalowe i stare, skorodowane: nie odbijają światła, nie emitują ciepła i idealnie wtapiają się w otoczenie. Wystarczy spojrzeć na Kambodżę, kraj wciąż nękany minami lądowymi zagradzonymi dziesiątki lat temu, gdzie od lat 70. zginęło lub zostało okaleczonych ponad 64 000 osób. Pozostałe miny są bardziej niewidoczne niż kiedykolwiek.

Do tego dochodzi jeszcze pogoda. Deszczowy dzień lub gęste zachmurzenie mogą zakłócić mapowanie lotnicze i odczyty czujników, co wydłuża nawet najprostsze zadania pomiarowe. Do tego dochodzą komplikacje finansowe: w krajach najbardziej dotkniętych problemem min lądowych obszar do oczyszczenia wynosi czasem ponad 100 kilometrów kwadratowych. Przetworzenie każdego hektara kosztuje setki, jeśli nie tysiące dolarów – co w wielu przypadkach faktycznie przewyższa wartość terenu, który zostaje przywrócony do stanu bezpieczeństwa. Fałszywe alarmy są codzienną frustracją; na każdą znalezioną prawdziwą minę saperzy muszą czasem sprawdzić 50 “podejrzanych” miejsc, a każde z nich wymaga cennego czasu i pieniędzy. Dlatego właśnie wsparcie międzynarodowe pozostaje kluczowe i dlatego tak niewiele prywatnych firm angażuje się w te działania.

Nie wszystko jednak sprowadza się do frustracji i nieudanych prób. Pojawiają się przebłyski prawdziwej nadziei technologicznej. Mój zespół skupił się na systemach radarów z syntetyczną aperturą do penetracji gruntu (GPR-SAR) montowanych na dronach – podejściu, które zyskuje na popularności w kręgach naukowych. Na przykład zespoły z Uniwersytetu w Oviedo wykazały, że technologia ta pozwala wykrywać ukryte miny, nawet te plastikowe, niezależnie od pogody, w dzień czy w nocy. Wysyłając impulsy radarowe w głąb ziemi i analizując echa, drony te mogą tworzyć trójwymiarowe obrazy tego, co kryje się pod ziemią. System ten nie jest bynajmniej bezbłędny, ale sama ilość i dokładność danych oznaczają, że modele sztucznej inteligencji mają lepszą podstawę do uczenia się. Jeśli rozwiązania tego typu będą dalej rozwijane, mogą w znacznym stopniu przyczynić się do obniżenia kosztów oraz uczynienia rozminowywania bezpieczniejszym i bardziej dostępnym dla najbiedniejszych, najbardziej dotkniętych problemem min regionów świata.

Aby dowiedzieć się więcej o najnowszych innowacjach w dziedzinie rozminowywania z wykorzystaniem dronów, w tym o najnowszych badaniach i przełomowych odkryciach, zapoznaj się z oryginalnym artykułem na stronie Unite.AI.

Max Krawiec

Ta strona używa plików cookie.