W ostatnich miesiącach Google pozostawało nieugięte w publicznych oświadczeniach, że sieć ma się dobrze, a nawet ich sztuczna inteligencja nie wpływa negatywnie na ruch. Podkreślano nawet, że wyszukiwarka Google zwiększa różnorodność witryn odwiedzanych przez użytkowników, przedstawiając kwitnący ekosystem online. Jednak dokument sądowy przedłożony przed procesem antymonopolowym przeciwko gigantowi wyszukiwarek przedstawia inny obraz.
Pod nadzorem prawnym Google przyznał, że otwarta sieć pogarsza się w alarmującym tempie. To surowe odkrycie, po raz pierwszy ujawnione przez Jason Kint a następnie zgłoszone przez Okrągły stół wyszukiwarek, jest sprzeczne z pozytywnym wizerunkiem firmy Google prezentowanym w mediach. Zbliżający się proces zadecyduje o losie działu technologii reklamowych Google’a – działalności, którą Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych uważa za podlegającą podziałowi ze względu na zarzuty dotyczące praktyk monopolistycznych.
Pomimo tego, że Google dostrzega ten spadek, firma twierdzi, że wydzielenie jej działalności reklamowej mogłoby przyspieszyć upadek otwartej sieci i negatywnie wpłynąć na wydawców, którzy są uzależnieni od przychodów z reklam. Tymczasem liczne media i niezależni właściciele stron internetowych odnotowują znaczny spadek ruchu w związku ze zmianami w algorytmie wyszukiwarki Google oraz rosnącą popularnością streszczeń generowanych przez sztuczną inteligencję.
Tymczasem kierownictwo Google utrzymuje optymistyczny front. W odcinku programu DekoderDyrektor generalny Sundar Pichai potwierdził, że Google "zdecydowanie wysyła ruch do szerszej gamy źródeł i wydawców". Zdanie to zostało odzwierciedlone przez Nicka Foxa, starszego specjalistę ds. wiedzy w Google, na stronie AI Inside twierdząc, że "sieć kwitnie".
Publiczne oświadczenia najwyższych rangą menedżerów Google wydają się stać w sprzeczności z prywatnymi wyznaniami firmy. Ta dychotomia leży u podstaw różnorodnych wyzwań, przed jakimi stoi otwarta sieć. Ponieważ wpływ sztucznej inteligencji nieustannie zmienia sposób, w jaki użytkownicy wchodzą w interakcję z treściami online, wszyscy gracze w przestrzeni cyfrowej – wydawcy i platformy – są zmuszeni do dostosowania się. Czy w tym zmieniającym się otoczeniu Google okaże się strażnikiem, czy też źródłem problemów – to się dopiero okaże.
Szczegóły oryginalnego raportu można znaleźć na stronie The Verge.
Ta strona używa plików cookie.