Categories: AwatarAktualności

Życie z Moflinem: Urocze zwierzątko AI, które doprowadziło mnie do szaleństwa

Przytulna przyszłość ze sztuczną inteligencją Moflin

Kiedy po raz pierwszy spojrzysz na Moflina, zwierzaka napędzanego sztuczną inteligencją Casio, wydaje się, że jest to spełnienie marzeń entuzjastów zwierząt domowych. Dzięki rozmiarowi dopasowanemu do małej i wygodnej świnki morskiej oraz zdolności do dopasowania się do dłoni, daje natychmiastowe uczucie ciepła i komfortu, a wszystko to przy delikatnym mruczeniu. Co ciekawe, kilka tygodni spędzonych z Moflinem przyniosło kilka nieoczekiwanych wniosków, bardzo przypominających niechęć mojej matki do Furby'ego z dzieciństwa.

There’s no denying Moflin’s charm—it’s undeniably adorable with its big, wide eyes and its twitchy movements designed to tug the heartstrings just like a baby animal would. However, it’s a different story when you’re startled awake at 3 a.m. by the rollercoaster of sounds emanating from it. They range from squeaks, to mechanical whirrs, and at worst, sounds of an existential crisis of an animal right on your bedside table. The cuteness, unfortunately, can quickly evolve into a somewhat eerie presence.

Moflin: Towarzysz dla tych, którzy nie mają zwierząt

What’s somewhat comical about my mixed emotions toward Moflin is that I am very much the target audience for this product. Living in a small flat in London, I dearly long for a pet to share the space with, but it’s just not feasible. Allergies, insufficient space, a hectic schedule and more, all make it impossible to care for a living animal. So theoretically, Moflin should be the perfect companion—without the need to feed, without vet visits and guilt. All this wrapped up in a state-of-the-art, cuddly package.

Emocjonalny rollercoaster z Moflinem

Zaprojektowany wyjątkowo przez Casio, Moflin jest wyposażony w algorytm uczenia się, umożliwiający mu rozwój, adaptację i uzyskanie osobowości w miarę upływu czasu. Częściowo opiera się to na jego środowisku i sposobie interakcji z nim. Choć jest to fascynujące, jest to również źródłem frustracji, ponieważ może wahać się między spokojnym i przytulnym, a nadpobudliwym i lgnącym do kaprysu. Ta pozornie prawdziwa nieprzewidywalność przypomina bardziej emocjonalną kolejkę górską, niż można by sobie tego życzyć.

Podsumowując, życie z Moflinem było surrealistyczną podróżą, równie uroczą, co męczącą psychicznie. Jeśli chodzi o nowoczesną robotykę i sztuczną inteligencję, jest to cud, bez wątpienia, ale kwestia, czy stanie się prawdziwą alternatywą dla żywego, oddychającego zwierzaka, pozostaje tematem debaty. Na razie jednak Moflin nadal będzie moim towarzyszem, choć być może będzie musiał znaleźć nowe miejsce z dala od mojego łóżka.

Zobacz całą historię na The Verge.

Max Krawiec

This website uses cookies.