W zwykły czwartkowy wieczór Gabinet Owalny był świadkiem znaczącego posunięcia byłego prezydenta Donalda Trumpa. Wraz z sekretarzem handlu Howardem Lutnickiem oraz liderem AI i kryptowalut Davidem Sacksem, Trump przyłożył pióro do papieru, podpisując dekret wykonawczy przedstawiający jego zamiar scentralizowania regulacji sztucznej inteligencji (AI) na poziomie federalnym. Było to przesłanie, które stanowiło wyraźne wyzwanie dla wszelkich stanowych przepisów dotyczących sztucznej inteligencji, które nie są zgodne z celami federalnymi.
Dekret prezydenta Trumpa, choć nie dawał uprawnień do bezpośredniego unieważnienia stanowych przepisów dotyczących sztucznej inteligencji, zawierał jednak zdecydowane zalecenie. Wzywał on agencje federalne do zdecydowanego przeciwdziałania wpływowi tych przepisów, zniechęcając stany do tworzenia niezależnych regulacji w zakresie sztucznej inteligencji. W dekrecie zasugerowano, że nieprzestrzeganie tych przepisów przez dany stan może zagrozić przyznaniu mu innych funduszy federalnych.
W postanowieniu tym wyraźnie odwołano się do niedawno uchwalonej w stanie Kolorado ustawy o ochronie konsumentów, SB24-205, mające na celu zwalczanie dyskryminacji algorytmicznej. Administracja argumentowała, że takie przepisy stanowe mogą doprowadzić do powstania chaotycznego otoczenia regulacyjnego, powodując niepotrzebne utrudnienia dla twórców sztucznej inteligencji i przedsiębiorstw oraz potencjalnie hamując innowacje.
Ta zmiana dokonana przez Trumpa przygotowuje grunt pod zbliżające się starcie prawne i polityczne w sprawie kontroli nad regulacjami dotyczącymi sztucznej inteligencji w Stanach Zjednoczonych. Tradycyjnie rząd federalny panował nad bezpieczeństwem narodowym i handlem międzystanowym. Jednak określenie odpowiedzialności, jeśli chodzi o regulacje technologiczne - szczególnie w przypadku sztucznej inteligencji - spowodowało, że stany zaczęły domagać się własnych standardów.
Zarządzenie to może spotkać się z przychylnością największych firm technologicznych, które mogłyby skorzystać z jednej, spójnej struktury regulacyjnej w przeciwieństwie do miszmaszu przepisów stanowych. Prawdopodobnie spotka się jednak z oporem ze strony obrońców prywatności i grup praw obywatelskich, którzy twierdzą, że przepisy stanowe mogą wypełnić luki pozostawione przez prawo federalne i zazwyczaj zapewniają bardziej solidną ochronę konsumentów.
W przyszłości, w miarę jak agencje federalne będą stopniowo wdrażać wytyczne zawarte w dekrecie Trumpa, uwaga skupi się na reakcjach poszczególnych stanów. Spodziewane są działania prawne przeciwko tym wytycznym, zwłaszcza ze strony stanów takich jak Kalifornia i Kolorado, które już wcześniej przejęły inicjatywę w zakresie samodzielnego regulowania technologii sztucznej inteligencji.
Więcej informacji na ten temat można znaleźć na stronie The Verge.
Ta strona używa plików cookie.